"Kim jesteś i czego chcesz?"
Całe tegoroczne wakacje przeżywałam pod tym jednym hasłem, które ciągle krążyło w mojej głowie, nie dawało mi spokoju. Będąc na rekolekcjach modliłam się, aby uzyskać odpowiedź. Na pielgrzymkę poszłam w intencji odnalezienia prawdziwego "ja" i swojego powołania, oraz drogi, którą mam iść.
Wiele się zmieniło tego lata. Wiele zrozumiałam, wiele straciłam, ale również wiele zyskałam. Bardzo dużo się nauczyłam. Kilka razy dostałam po tyłku, ale były też chwile wspaniałe. Poszukiwałam, zadawałam pytania, błądziłam. Kilka razy pojawiły się łzy, jeszcze więcej razy zawitał uśmiech. Ciągle szłam przed siebie, przedzierałam się przez trudne uliczki mojego życia, mojej osobowości, poznawałam swój charakter. Czasem ciężko było mi poznać, która 'ja' jest tą najprawdziwszą. Zauważyłam, że ciągle przybieramy jakieś maski. Staramy się dopasować. Boję się być prawdziwą. Liczę się bardzo z opinią innych. Chcę być lubiana przez wszystkich. Zeszłam na ziemię i zaczęłam wszystko układać na nowo. "Kto nie ma wrogów, nie ma przyjaciół"- jak powiedział ksiądz Pawlukiewicz. Wyciągnęłam wiele wniosków. Masę rzeczy postanowiłam zmienić, ogrom doceniłam. Sądzę, że nie był to zmarnowany czas. Ostatnio coraz więcej czytam, uczę się, rozwijam. Poznaję siebie.
Praca z dziećmi nauczyła mnie odpowiedzialności, innego spojrzenia na siebie, wiary w swoje możliwości.
Rozmowy z bliskimi nauczyły mnie szczerości, otwartości, spojrzenia na człowieka jako na kogoś, komu można zaufać i powiedzieć troszkę więcej, niż do tej pory byłam w stanie z siebie wykrztusić.
Spacery po górach nauczyły mnie przebywania w ciszy, poza chaosem pędzącego świata, walki ze swoimi słabościami, przezwyciężania bólu fizycznego, dały prawdziwą radość, pozwoliły poczuć wolność i piękno świata.
Rekolekcje i pielgrzymka ogromnie wzmocniły moją wiarę, spowodowały znaczne zmiany w życiu.
Kłótnie i niemiłe wymiany zdań pokazały mi, że udawanie kogoś, kim nie jesteśmy, jest do kitu, że ucieczka jest najgorszą formą współpracy, że nie należy zmieniać się dla kogoś, że każdy człowiek może nas potrzebować, że nie żyjemy na świecie sami.
Muzyka pokazała mi, co jest dla mnie w życiu najważniejsze.
Trudne sytuacje powodowały walkę z samą sobą, dążenie do celu i niepoddawanie się.
Samotność uświadomiła mi, ile błędów w życiu zrobiłam, ile osób straciłam z własnej głupoty.
Porażki uczyły wychodzenia nawet po kompletnej kompromitacji z głową podniesioną i nadzieją na lepsze jutro.
Nowi ludzie pomogli mi ustalić swoją tożsamość.
Poszukiwania jeszcze się nie skończyły. Ale jestem na dobrej drodze. Potrzebuję jeszcze wiele czasu, chwil dla siebie, przychylnych ludzi obok.
Kim jestem?
Człowiekiem zagubionym, szukającym, pogłębiającym swoją wiedzę, szczęśliwym, posiadającym kilku wspaniałych ludzi wokół, jeszcze trochę przestraszonym otaczającym światem ale z nadzieją i uśmiechem kroczącym przez swoje życie.
Czego chcę?
Pomagać innym, rozwijać swoje talenty, dążyć do spełnienia marzeń, zrobić coś dobrego, dzielić się w przyszłości swoją wiedzą, pracować z dziećmi.
A plan na przyszłość?
Na razie niewyraźny maluje się gdzieś w oddali.
Kolejny rok studiów. Poświęcony na pilną naukę, pracę, odbudowywanie relacji, zdobycie licencjatu.
Potem wyjazd do Krakowa. Możliwe, że dalsze studia, lub tylko kurs formacyjny, szkolenie języka, zbieranie funduszy..
Następnie, jeśli tylko będzie taka możliwość, miesiąc, pół roku, rok ciężkiej pracy. Na pewno chciałabym, żeby była to Afryka. Takie moje małe marzenie. Ale będzie co ma być.
Czy plan spełni się w stu procentach? Nie mam pojęcia. Ale ufam. Wierzę, że jeśli włożę trochę wysiłku, wszystko będzie możliwe.
"Ja wierzę, wiara czyni cuda!"
Bardzo podobnie wygląda moja droga rozeznawania.
OdpowiedzUsuń